Bezrobocie w społecznej optyce

Bezrobocie w społecznej optyceBezrobocie, to temat rzeka, który wypływa na medialną powierzchnię, wraz z nadejściem kolejnych wyborów lub społecznych protestów. Mogłoby się wydawać, że problem bezrobocia jest banalny i nie warty omawiania, gdyby nie fakt, iż dotyczy, w mniej lub bardziej bezpośredni sposób, każdego z nas. Dlatego nie sposób pominąć go milczeniem.

Każdy artykuł i informacja na temat bezrobocia, zaczyna się od zdefiniowania problemu, nazwania faz bezrobocia w ujęciu psychologicznym lub radami typu: "nie poddawaj się", "Weź życie w swoje ręce" itp. Te komunikaty bardziej irytują długotrwałych bezrobotnych niż mobilizują ich do jakichkolwiek działań. Grupa posługująca się tymi słowami często stwierdza, że szkoda czasu na rozmowy z kimś, kto nie chce nic robić. Tymczasem druga strona, zdesperowana, żyjąca w beznadziei i niemocy odczuwa frustrację słysząc rady, z których nie wiele dla nich wynika. Bo oni już to przeszli. Starali się, szukali pracy zanim optymizm nie przywdział czarnej barwy.

Warto więc spojrzeć na omawiany aspekt życia zbiorowego z kilku płaszczyzn, do których należy zaliczyć: 1. państwo jako system społeczny, 2. rodzinę, jako najbliższą grupę osoby pozbawionej możliwości pracy i wreszcie 3. , czyli samego zainteresowanego przedstawianym problemem. To wielopłaszczyznowe ujęcie tematu, zobrazuje istotę bezrobocia, bez zrozumienia której, rozmawianie o niej, praktycznie nie ma większego sensu.

Analizę problemu należy zacząć od jednostki, jako tej najbardziej zainteresowanej tematem. A warto od niej zacząć, ponieważ statystycznie mamy w kraju takich jednostek ponad dwa miliony.

Kim jest statystyczny, bezrobotny Polak?

To najczęściej młody człowiek, do 35 roku życia. Wraz z wiekiem grupa bezrobotnych zaczyna się kurczyć. Podział płci według ostatnich roczników statystycznych jest sprawiedliwy i dzieli się mniej więcej po połowie. Wykształcenie z każdym rokiem zmienia dynamicznie swój obraz, jednak wciąż największą grupę bezrobotnych generują osoby, które zakończyły swoją edukację dość wcześnie. Co nie oznacza, że ci po studiach nie istnieją w grupie bezrobotnych. Istnieją, ale jest to mimo wszystko mniej liczna grupa, od tych z wykształceniem niższym. To dane ogólnie dostępne na stronie GUS. To czego nie wie nikt, to informacje na temat migracji zarobkowej, uzależnień w jakie wpadają ci, którzy nie widzą już optymistycznego zakończenia swojej ścieżki zawodowej popadając w pesymizm, rezygnacje i strach przed, już nie tylko przyszłością, ale i dniem dzisiejszym. To dane, wciąż stanowiące białą plamę na mapie statystki.

Bezrobocie doświadczane z poziomu jednostki

Tu warto dostrzec różne modele adaptacyjne, sprowadzające się najczęściej do dwóch postaci - wyjazd i poszukiwanie pracy za granicą oraz pozostanie w kraju, zdając się na opiekuńczość państwa (jakkolwiek to brzmi) i rodziny. Żaden "model" nie jest satysfakcjonujący, każdy ma swoje zalety i wady. I żaden nie pozwala funkcjonować, z punktu widzenia życia społecznego, zdrowo. Oba, wcześniej czy później, sprowadzają się do zdania na pomoc rodziny (ten przypadek w zasadzie nie dotyczy tylko osób bez zobowiązań rodzinnych. Wolnych, nie posiadających dzieci, zwierząt ani schorowanych rodziców).

Rodzina

To na niej spoczywa ciężar utrzymania osoby bezrobotnej (zasiłek dla osoby bezrobotnej wynosi tak mało, ze samodzielne istnienie w ogóle nie jest możliwe). Poza wymiernymi kosztami finansowymi, rodzina dostaje od bezrobotnego, w swoistym "pakiecie socjalnym", coraz częstsze ataki złości wywołane frustracją, wyrzutami sumienia i bezsilnością. Bywa też tak, że przeciętny Kowalski, przez 20 lat grzecznie chodzący codziennie do pracy, gdy ją straci, szuka pocieszenia w alkoholu, narkotykach, hazardzie itp. Stres, jakim obciążona jest osoba pozbawiona możliwości pracy, z czasem staje się przyczyną różnych chorób. Wówczas na rodzinę spadają dodatkowe obowiązki i obciążenia, w tym psychiczne. Innym przypadkiem jest wspomniany już bezrobotny, który w ucieczce przed biedą i nicością, wyjeżdża za granicę w poszukiwaniu pracy. Jeśli ją znajdzie (tu istnieje pewien fenomen polegający na wyjątkowej aktywności osób poszukujących pracy i z reguły ją znajdujący często w innym zawodzie, ale płatną na tyle, że wyjazd okazuje się dobrym rozwiązaniem finansowym dla rodzinnego budżetu) pozostali członkowie familijnej społeczności muszą przejąć obowiązki naszego Kowalskiego (lub Kowalskiej), opiekując się jego dziećmi, żoną/mężem, rodzicami. Rozłąki małżeńskie, rozwody, zmiana ról społecznych poszczególnych osób w rodzinie (gdy np. dziadkowie stają się, nieoficjalnie, rodzicami dla swoich wnuków), to problemy obciążające wszystkich członków tej małej społeczności. Gdy nie można liczyć na rodzinę, a żołądek domaga się swoich praw, często jedynym rozwiązaniem jest zachowanie adaptacyjne, w typologii Mertona, nazywane innowacyjnym - poszukiwanie nowych rozwiązań życiowych, nawet takich, które kolidują z literą prawa lub burzą znany dotychczas świat wartości i norm. Co ciekawe, ucieczka na drogę przestępczości może okazać się dla bezrobotnego ciekawą i kuszącą alternatywą, albo będzie się ona wiązała z dopływem gotówki, albo skończy się izolacją od społeczeństwa na jego koszt. Więzienie może stać się domem. Ciepłym, z posiłkami i możliwością zarobku. Chore? Ale prawdziwe, niestety. Pozwalające przetrwać w świecie, w którym niektóre jednostki, nie potrafią dać sobie rady w inny sposób.

Państwo

Państwo, czyli zorganizowany system społeczny, w którym jednostki mają określone prawa i obowiązki, to trzecia płaszczyzna silnie związana z problemem bezrobocia. W tym kontekście mówi się właściwie o obowiązkach państwa wobec swoich obywateli, czyli o zapewnieniu osobom pozbawionym zatrudnienia, warunków pozwalających na przetrwanie. Bo z jednostki trudno zrezygnować. Każda ma swój określony potencjał w postaci siły mięśni lub umysłu, dzięki którym system istnieje. Opieka nad osobą, będącą na życiowym zakręcie, jest więc zrozumiała. Każde demokratyczne państwo dba o osoby, które przez pewien czas nie są przydatne społeczeństwu i żyją na jego koszt. Ma to różny zasięg i wymiar tak czasowy, jaki i finansowy. Poza ubezpieczeniem zdrowotnym i emerytalnym, bezrobotny, po spełnieniu określonych warunków, otrzymuje pomoc finansową wraz z innymi instrumentami pozwalającymi na znalezienie nowego miejsca w społecznym systemie. I, co brzmi brutalnie, albo wykorzysta tę szanse i możliwości... albo nie. W tym drugim przypadku, praktycznie przestaje być obiektem zainteresowania ze strony państwa. Obowiązki przejmuje rodzina lub organizacje pozarządowe.

Z powyższego wynika, że problem bezrobocia jest problemem powszechnym i niestety, wraz z rozwojem technologicznym (i przyrostem naturalnym na świecie) trudnym do zniwelowania. Tym co może pomóc, to zrozumienie jego istoty i przełożenie tej wiedzy na optykę skierowaną w stronę bezrobotnych, ich rodzin i systemu społecznego, w którym przyszło nam żyć.